REPORTAŻE | 2016-10-06

Przerwanki-2016 (Tatiana Piskunowa)

1

Moim zdaniem, lato, to wspaniała pora roku. Jest bardzo ciepło, wszystko wokół kwitnie, a więc to najlepszy czas na urlopowy wypoczynek. Możemy pojechać gdzie chcemy. Na przykład możemy wspaniale spędzić czas nad jeziorem w cieniu zieleni, albo poopalać się na piaszczystej nadmorskiej plaży. Jeśli ktoś woli aktywnie spędzać czas, to urlop może spędzać w górach.

Chcę podzielić się wrażeniami z mojej najciekawszej tegorocznej podróży. Otrzymałam propozycję wyjazdu z młodzieżą na obóz zorganizowany w pięknym zakątku Polski zwanym „Krainą Tysiąca Jezior”. Aby dostać się na Mazury do osady Przerwanki, musieliśmy najpierw dolecieć samolotem do Warszawy, skąd autobus zawiózł nas na miejsce obozowania. Zarówno przelot, jak i trasa z Warszawy do obozowiska minęły nam bez żadnych problemów. Po około sześciogodzinnej podróży byliśmy na miejscu.

Osada składa się głównie z obozów, miejsc biwakowych itp., a ze wszystkich stron otoczona jest lasami i jeziorami. Jest to też świetne miejsce dla osób, które lubią wędkować. Tutaj naprawdę można odpocząć.

Rejon jezior mazurskich to jeden z niewielu zakątków Europy, gdzie przyroda jest zachowana w stanie praktycznie nienaruszonym. Położone jest wśród pięknych lasów i łąk, dzięki czemu mieliśmy możliwość cały czas obcować z naturą. Jeziora tego obszaru łączą się ze sobą strumieniami i sztucznie stworzonymi kanałami co tworzy ciągi komunikacyjne pozwalające na żeglowanie lub dłuższe wycieczki kajakowe.

Przyjechalismy do Przerwanek bardzo późno i zmęczeni długą podrożą mogliśmy już tylko coś zjeść i od razu położyliśmy się spać. Następnego dnia od rana świeciło słońce, a na niebie nie było ani jednej chmurki. Po śniadaniu i szybkim rozpakowaniu bagaży (bambetle, jak mówiła moja babcia) wyruszyliśmy na mały rekonesans. Przyroda jest tam niezwykle malownicza. Krajobraz, jaki ukazał się naszym oczom zrobił na nas ogromne wrażenie. Idąc wśród lasów nawet nie czuje się zmęczenia. Niestety nie sposób było zwiedzić całą miejscowość w kilka godzin. Wynagrodził nam to niesamowity mikroklimat i wspaniałe widoki, których jest tam wiele. Tym niezwykle przyjemnym spacerem odreagowaliśmy trudy podróży, by na następny dzień, który zapowiadał się bardzo aktywnie, nie zabrakło nam sił. W drodze powrotnej postanowiliśmy spędzić jeszcze trochę czasu w cieniu drzew. Gdy dotarliśmy na jedną z polanek zaczęło się churzyć. Do końca liczyliśmy na to, że padać jednak nie będzie. Bardzo się pomyliliśmy. Nagle zaczęło po prostu lać. Najpierw próbowaliśmy schronić się pod drzewami. Gdy nie przyniosło to jednak zamierzonego efektu postanowiliśmy nie przejmować się cieplą letnią ulewą i dalej korzystać z uroków przyrody. Gdy ulewa trochę się uspokoiła wyruszyliśmy w dalszą drogę, w czasie której mieliśmy okazję zmoknąć po raz drugi. W końcu, cali mokrzy i brudni od błota w kałużach, dotarliśmy do obozu. Mimo wszystko, to był naprawdę udany dzień.

W pobliżu obozu znajduje się bardzo malownicze i dość duże jezioro, w którym codziennie kąpaliśmy się i pływaliśmy łódkami. Kiedy odpłynąć dalej od brzegu, wzdłuż trzcin, to można zobaczyć żyjące tam dzikie łabędzie. Na jeziorze rosną bardzo piękne rośliny — to grzybień i nenufar. To jeszcze raz potwierdza, że jezioro nie tylko jest piękne, ale i czyste. W pobliżu jeziora, jest piaszczysta plaża, bardzo szeroka, ale zejście do wody jest dość strome. Właściwie, to od razu wchodzi się na głęboką wodę. Można zażywać kąpieli słonecznych na brzegu, lub chłodzić się w przejrzystej wodzie. Można rownież wybrać się na spływ kajakowy. Dostęp do sprzętu jest, więc nie ma problemu. Jeżeli będziecie w tych okolicach, to taki spływ kajakowy naprawdę polecam.

Ale jezioro to nie jedna atrakcja w okolicy. Można się odprężyć podziwiąjąc przyrodę. W okolicy znajdują się przepiękne lasy. Można pospacerować, poobserwować przyrodę (szczególnie dużo różnych gatunków ptaków) lub wybrać się na grzybobranie. Tu człowiek docenia rzeczy, których nie ma się na co dzień: las sosnowo-świerkowy, powietrze świeże i czyste, w powietrzu zapach kwiatów, miodu, poziomek, ćwierkają ptaki. Czas mija spokojnie, jakby wolniej. Zupełnie inaczej niż w wielkim mieście. Odnoszę wrażenie, że minął miesiąc, podczas gdy w rzeczywistości to był tylko tydzień. Po kolacji „padaliśmy na twarz” po całym dniu pełnym wrażeń.

Dzieci, z którymi przyjechaliśmy, mieszkały w namiotach, a całe dnie spędzały bardzo aktywnie na świeżym powietrzu. Codziennie miały różne zajęcia, konkursy, zawody, turnieje. Bardzo ważne było to, żeby dzieci zapoznały się ze sobą, pomagały sobie wzajemnie i rozmawiały ze sobą przez cały czas pobytu. Każdy dzień w obozie zaczynał się od apelu, na którym ogłaszano plan zajęć na dzień, a także inne ważne wydarzenia.

Z zaopatrzeniem nie było żadnego problemu. Jedzenie było świetne — zawsze świeże, zróżnicowane. Była kuchnia i stołówka, gdzie serwowano domowe obiady. Bardzo nam wszystko smakowało. Wiele dzieci po raz pierwszy próbowało zup takich jak żurek czy rosół oraz innych dań kuchni polskiej takich jak bigos lub placki ziemniaczane.

Innego dnia wcześnie rano wyruszyliśmy z dziećmi na wyprawę do Trójmiasta. W Gdańsku byliśmy w muzeum «Solidarności», a w Gdyni zwiedziliśmy oceanarium. Potem pojechaliśmy do nowego obozowiska, które znajduje się w pięknym miejscu, nad brzegiem morza Bałtyckiego. To miejsce nazywa się Krynica Morska. Wieczorem poszliśmy nad morze, które było bardzo spokojne tego dnia. Słychać było cichy plusk wody, wiał lekki wietrzyk, cicho szumiały drzewa…

Następnego dnia pojechaliśmy w ciekawe historycznie miejsce – do Malborka.

W Malborku znajduje się przepiękny, ogromny zamek z XIV w. Z przyjemnością chodziliśmy po terenie zamku i oglądaliśmy dziedziniec, pokoje, sale i różne inne pomieszczenia. Każdego roku na terenie zamku odbywają się rekonstrukcje historyczne w kostiumach z epoki, przedstawienia walk rycerskich, strzelanie z kuszy i łuku oraz pokaz sztuczek kaskaderskich (scen) z końmi. Turniejom rycerskim towarzyszą przedstawienia średniowiecznego teatru, teatru lalek i uliczne koncerty z udziałem zespołów grających muzykę dawną. Nam bardzo się spodobała ta wycieczka i żeby dłużej pamiętać o Malborku kupiliśmy różne pamiątki. Zmęczeni, ale zadowoleni z wycieczki wróciliśmy do obozu późno. Do wyjazdu z przyjemnością spędzaliśmy czas na różnych zajęciach, konkursach i zawodach. W ciągu całego naszego pobytu pogoda była dla nas łaskawa.

I oto dobiegł końca nasz pobyt na obozie. Oczywiście nie wszystkim chciało się wyjeżdżać i rozstawać z nowymi przyjaciółmi. Wieczorem było pożegnalne ognisko, przy którym śpiewaliśmy piosenki.

Ostatni dzień spędziliśmy w Warszawie. Ale po kolei. Na początku zwiedziliśmy muzeum Powstania Warszawskiego. Poźniej spacerkiem poszliśmy na Starówkę. Bez pośpiechu, bez żadnego planu, ot tak, zachwycając się architekturą i klimatem miasta. Warszawa to miasto, które poza tłokiem, zgiełkiem i korkami ma do zaoferowania wiele miejsc, w których można się zrelaksować. Pogoda była wprost idealna. Kto był po raz pierwszy w Warszawie mógł dowiedzieć się i zobaczyć, jak wiele atrakcji turystycznych oferuje warszawskie Stare Miasto. To Krakowskie Przedmieście, Zamek Królewski (niestety nie mieliśmy rezerwacji i mogliśmy go tylko podziwiać z zewnątrz), Pałac Prezydencki, pomniki Adama Mickiewicza i Mikołaja Kopernika, kościół Świętej Anny, kościół Świętego Krzyża i Uniwersytet Warszawski. Potem spacer wzdłuż Barbakanu, a na sam koniec odwiedziliśmy Rynek Starego Miasta. Wycieczka sprawiła nam ogromną przyjemność i oczywiście kupiliśmy mnóstwo pamiątek ze stolicy Polski. To było fantastyczne. Po skończonym oglądaniu postanowiliśmy odpocząć przy kawie i lodach w letniej promocji. Przyznaliśmy, że Warszawa jest piękna i z klimatem, a Warszawianie bardzo otwarci. I o to mi chodziło! Naszą wyprawę uważam za udaną!

Następnego dnia ze smutkiem żegnaliśmy się z Polską odlatując do domu. Mamy nadzieję, że w następnym roku znowu pojedziemy do Polski, by odpocząć na łonie natury w Przerwankach i zwiedzić kolejne ciekawe miejsca.