HISTORIA | 2018-03-05

Zdobywca Arktyki

Autor: Tadeusz Nowosielski

Józef Niedzwiecki urodził się w 1908 r. Na Białorusi w polskiej rodzinie. Żądza przygód i ciekawość świata zawiodła młodego człowieka do Leningradu, gdzie po przeszkoleniu morskim od 1930 r. pływał na radziecklich statkach – zaczoł na lodołamaczu „Jermak”.

W latach trzydziestych ubiegłego wieku rozpoczynała się regularna komunikacja morska na morzach: Beringa, Karskim, Łaptiewych, Barentsa – tzw. Północną Drogą Morską.

Ponieważ trasa ta przebiegała w bardzo trudnych warunkach klimatycznych i żeglugowych Arktyki, statki pływały najczęściej w konwojach, poprzedzane przez lodołamacze, które torowały im drogę przez pola lodowe pokrywające powieszchnie mórz.

Gdy warunki ulegały znacznemu pogorszeniu a statki lub pojedynczy statek utknęły wśród lodów wysyłano pomoc w postaci dodatkowych lodołamaczy, by te pomogły w uwolnieniu zablokowanych statków.

Niedzwiecki jako mechanik pokładowy brał udział w licznych akcjach w rejonie Ziemi Franciszka Józefa, Wyspy Dickson, Ciśninie Wiklickiego.

W 1937 r. lodołamacz „Sadko” i „Siedow” w czasie prowadzenia badań hydrograficznych, w raz ze statkiem „Małygin”, utkneły wśród zwałów lodu w okolicach wyspy Biełkowskiego. Statki te wmarzmnięte w lody zostały uniesione przez prąd morski w strone cieśniny Beringa a pózniej na zachód. Załogi staków wraz z ekspedycją naukową ulokowaną na „Siedowie” zostały skazane przez los na życie w ekstremalnych warunkach arktycznej zimy. Na wiosnę 1938 r. lotnicy Gołowin, Alesiejew i Orłow w ciągu dwóch tygodni wywiezli z tych statków 184 ludzi, a pozostałym na nich dostarczyli żywność i ekwipunek. Na tych statkach pozostało 33 ochotników.

W lecie 1938 r. „Jermak” na którym służył Niedzwiecki, z trudem dotarł do uwięzionych statków, utorował drogę „Małyginowi” i „Sadko”, niemógł jednak niestety wziąć na hol „Siedowa” który miał uszkodzony ster, gdyż warunki atmosferyczne uległy takiemu pogorszeniu, że uniemożliwiły taki manewr. W związku z tym zadecydowano, że „Siedow” pozostanie na kolejne zimowanie wśród lodów a załogę jego skompletuje się z ochotników. Było ich piętnastu a wśród nich znalazł się Niedzwiecki. Przyszło im służyć na statku, którego patron Gieorgij Siedow zginą w 1914 roku w nieudanej ekspedycji na Biegun Północny.

Epopea Siedowa trwała koszmarne miesiące, tygodnie i dnie, wśród napierających lodów a każdy dzień był dniem walki o przeżycie załogi i statku. Zataczając w dryfie kręgi i zyzgaki, „Siedow” osiągnął wówczas rekordową szerokość geograficzną: 86 stopni i 46 minut.Uwolnienie statku i załogi nastąpiło w styczniu 1940 roku.

Doceniając hart ducha piętnastu marynarzy władze naczelne ZSSR przyznały im tytuły Bohatera Związku Radzieckiego.

Józef Niedzwiecki, szeszć lat po nagrodzeniu Lewoniewskiego, stał się drugim Polakiem uhonorowanym tym tytułem.

W tym czasie w Europie trwała straszliwa wojna Niemcy hitlerowskie podbijały kolejne kraje, zaatakowały Związek Radziecki. Niedzwiedzki na wiadomość, że w ZSSR jest formowane Wojsko Polskie zgłosił się ochotniczo. W szeregach I dywizji im. T. Kościuszki bral udział w bitwie po Lenino a pózniej służąc w I pułku czołgów był ranny pod Gdańskiem. Służbę w Wojsku Polskim zakończył w randze kapitana – zdemobilizował się w 1946 r.

„Wilka pociągneło do lasu” jak mówi polskie przysłowie – Niedzwieckiego pociągnął narkotyk jakim jest Arktyka. Na najdalszym krańcu Ziemi Północnej na Przylądku Arktycznym zginął w 1963 roku w czasie pożaru w stacji arktycznej z powodu zaczadzenia. Został pochowany w Moskwie.

Poczta ZSSR w 1940 r. wydała serię czterech znaczków pocztowych poświęconych ekspedycji na statku „Siedow”. Na znaczku o nominale 1 rubel są wizerónki piętnastu bohaterów a wśród nich Polak Józef Niedzwiecki.

W 1976 i 1977 roku poczta ZSSR wydała serię znaczków na których widnieją m.in lodołamacze „Jermak, Siedow i Sadko”.

xxx

W opracowaniu tego opowiadania pomogła mi lektura Ryszarda Badowskiego pt.” Za Kręgiem Polarnym” – znanego podróżnika i dziennikarza, autora wielu ksiażek, artykułów i reportaży, nistrudzonego badacza losów Polaków na obczyznie.

Mgr Tadeusz Nowosielski